Odkryłem także, że pewien nieobrzezaniec, nazwiskiem Dellius, umieścił był niegdyś u mojego ojca trzydzieści tysięcy darejków, na szczęście jednak znalazłem, wprawdzie nieco zamazany, papier, który, jak mniemam, musi być pokwitowaniem rzeczonego Delliusa.
Zresztą człowiek ten był stronnikiem Mariamny i brata jej Arystobula, a tym samym nieprzyjacielem naszego wielkiego króla. Oby niebo go potępiło wraz z wszystkimi złymi i saduceuszami.

Bywaj zdrów, kochany bracie, uściskaj ode mnie moją drogą siostrę Meleę. Chociaż byłem bardzo młody, gdy ją poślubiłeś, atoli zachowuję ją zawsze w mym sercu. Zdaje mi się, że posag, jaki wniosła w twój dom, przewyższa nieco część na nią przypadająca, atoli pomówimy o tym kiedy indziej. Bądź zdrów, kochany bracie! oby niebo mogło wykierować cię na prawdziwego faryzeusza.

Dziad mój i Dellius długo spoglądali po sobie z zadziwieniem, nareszcie ten ostatni pierwszy przerwał milczenie i rzekł:

- Otóż to są skutki odłączenia się od świata. Cieszymy się nadzieją spokoju, gdy tymczasem los zrządza inaczej. Ludzie uważają cię za umarłe drzewo, które, stosownie do woli, mogą ogołocić lub wykorzenić, za robaka, którego wolno im zdeptać, słowem, za nieużyteczny ciężar na ziemi. Na tym świecie trzeba być młotem albo kowadłem, bić lub ulegać. Żyłem w stosunkach przyjacielskich z kilku rzymskimi prefektami, którzy przeszli na stronę Oktawiana, i gdybym nie był ich zaniedbał, nie śmiano by dziś mnie krzywdzić. Ale byłem znudzony światem, opuściłem go więc, aby żyć z cnotliwym przyjacielem, gdy oto zjawia się jakiś faryzeusz z Jerozolimy, wydziera mi moje dobro i mówi, że ma zamazany papier, który uważa za moje pokwitowanie. Dla ciebie strata nie jest tak ważna, dom w Jerozolimie stanowił zaledwie czwartą część twego majątku, ale ja od razu straciłem wszystko i, bądź co bądź, sam udam się do Palestyny.

  WQYYQKM WQJKQJM WQXJGJM WJXZKZM WJVQQZM