Na koniec, szesnastego dnia. matka przyniósłszy mi obiad, rzekła:

- Drogie dziecię, przychodzę do ciebie z dobrą nowiną: odkryło się, że Folencour jest dezerterem, twój ojciec zaś, który nienawidzi dezercji, kazał go wsadzić na okręt i odesłać do Francji. Spodziewam się, że wkrótce wyjdziesz z twego więzienia.

Przyjąłem te słowa z obojętnością, która zadziwiła matkę. Niebawem wszedł ojciec, potwierdził jej wyrazy i dodał, że napisał do swoich przyjaciół, Cassiniego i Huygensa, prosząc o przysłanie mu nut i figur tańców najbardziej wziętych w Paryżu i Londynie. Wreszcie sam doskonale pamiętał sposób, w jaki brat jego Karlos okręcał się na pięcie wchodząc do salonu, a ostatecznie tego przede wszystkim chciał mnie na-uczyć.

Mówiąc to ojciec mój spostrzegł zwój papieru wyglądający mi z kieszeni i wziął go do rąk. Z początku mocno się zdziwił, widząc mnóstwo liczb, a zwłaszcza całkiem nieznane mu znaki. Wytłumaczyłem mu je wraz z wszystkimi moimi działaniami. Zdumienie jego coraz wzrastało, ale dostrzegłem, że nie było mu zupełnie nieprzyjemne. Zapoznawszy się z moimi obliczeniami, rzekł:

- Mój synu, gdybym do tego okna, mającego 26 kwadratów we wszystkich kierunkach, dodał dwa na linii podstawy, chcąc zarazem zachować kształt kwadratu, ile by razem było kwadratów?

  WQGPKQM WQQJZVM WQZXPYM WJKQJKM WJGZBGM