Po tych słowach lekko mi się ukłonił, gwizdnął i zniknął wraz z towarzyszami. Złączyłem się z karawaną, ale nie uważałem za potrzebne zdawać sprawy z mego spotkania. Przybyliśmy wcześnie na nocleg i po wieczerzy prosiliśmy Velasqueza, aby kończył swoje przygody, co też uczynił w tych słowach:

DALSZY CIĄG HISTORII VELASQUEZA

Mówiłem wam, jakim sposobem, zwracając uwagę na ogólny porządek wszechświata, sądziłem, żem wynalazł zastosowania rachunkowe nikomu przedtem nie znane; powiedziałem wam następnie, jak ciotka moja Antonia swoim niedyskretnym i niestosownym zapytaniem sprawiła, że myśli moje zebrały się niejako w jedno ognisko i uporządkowały w system. Nareszcie oznajmiłem, jak - przekonawszy się, że uważano mnie za szaleńca - z największej egzaltacji umysłu od razu spadłem na samo dno zniechęcenia. Teraz wyznam wam, że stan tego przygnębienia był długi i bolesny. Nie śmiałem podnieść oczu na ludzi, zdawało mi się, że bliźni moi spiknęli się na odepchnięcie i poniżenie mnie. Z niesmakiem spoglądałem na książki, które mi tyle przyjemnych chwil użyczyły, widziałem w nich tylko nawał czczych wyrażeń. Nie dotykałem więcej tabliczek, nie rachowałem, rozprzęgły się nerwy mego mózgu, straciły całą dzielność i nie miałem siły do myślenia.

  WJZPZPM WJQYZQM WQBXBKM WQYPYJM WQVGXVM