Ciebie, kochany synu, mieszkańcy Ceuty uważają za trochę szalonego, jest to skutkiem ich ciemnoty; ale jeżeli kiedyś rzucisz się w świat, wtedy dopiero poznasz niesprawiedliwość ludzi i przeciwko tej powinieneś się uzbroić. Najlepszym może środkiem byłoby stawiać zniewagę przeciw zniewadze, oszczerstwo przeciw oszczerstwu, czyli potykać się z niesprawiedliwością jej własną bronią: wszelako sztuka walczenia za pomocą niegodziwości nie jest udziałem ludzi naszego rodzaju. Gdy więc ujrzysz się przygnieciony, odsuń się, zamknij sam w sobie, karm twego ducha jego własnymi zapasami, a wtedy jeszcze doświadczysz szczęścia.
Słowa mego ojca sprawiły na mnie żywe wrażenie, odwaga znowu we mnie wstąpiła i znowu powróciłem do pracy nad moim systemem. Wtedy to zaczynałem już z każdym dniem stawać się coraz bardziej roztargniony. Rzadko kiedy słyszałem, co do mnie mówiono, z wyjątkiem ostatnich wyrazów, które głęboko wrażały mi się w pamięć. Odpowiadałem logicznie, ale prawie zawsze w godzinę lub dwie po zapytaniu. Często także szedłem nie wiedząc dokąd, tak że miałbym słuszność, gdybym jak ślepiec chodził za przewodnikiem. Roztargnienia te jednak trwały dopóty tylko, dopóki jako tako nie uporządkowałem niego systemu. Następnie, im mniej zużywałem uwagi na pracę, tym mniej z każdym dniem wpadałem w roztargnienie i dziś śmiało mogę powiedzieć, że prawie zupełnie jestem wyleczony.