Naczelnikiem rodziny Liria był siedemdziesięcioletni starzec, nader szlachetnego i uprzejmego sposobu obejścia. Miał dwóch synów, którzy mu poumierali, i cały jego majątek miał przejść na młodą hrabiankę de Liria, jedyną córkę jego najstarszego syna.

Stary hrabia, pozbawiony dziedziców swego nazwiska, przyrzekł był rękę wnuczki dziedzicowi margrabiów de Fuen Castilla, który przy tej okoliczności miał przybrać tytuł hrabiego de Fuen de Liria y Castilla. Związek ten. ze wszech stron tak dobrany, zgadzał się z wiekiem państwa młodych, z ich powierzchownością i charakterami. Oboje kochali się serdecznie i stary Liria lubował się, spoglądając na ich niewinną miłość, która przypominała mu szczęśliwe czasy jego młodości.

Przyszła hrabina de Fuen de Liria. chociaż mieszkała w klasztorze wizytek, codziennie jednak chodziła na obiad do swego dziada i zostawała tam przez cały wieczór w towarzystwie narzeczonego. Miała wówczas przy sobie duenę-mayor nazwiskiem dona Klara Mendoza, kobietę trzydziestoletnią, nader zacną i wcale nie ponurą, gdyż stary hrabia nie lubił ludzi tego charakteru.

Codziennie panna de Liria ze swoją dueną przejeżdżały obok naszego kolegium, tędy bowiem wypadała im droga do pałacu starego hrabiego. Ponieważ mieliśmy właśnie o tej porze przerwę, wielu z nas stało w oknach, a raczej podbiegało do okien, jak tylko rozlegał się turkot powozu.

  WQBPYJM WJKKKZM WJZGJBM WQXYVXM WQJPZPM