Pierwsi, którzy przybiegali do okien, często słyszeli, jak dona Mendoza mówiła do swojej młodej wychowanicy:

- Spojrzyjmy, czy nie ma pięknego teatyna.

Było to nazwisko nadane przez płeć niewieścią ojcu Sanudo. W istocie, duena patrzyła w niego jak w tęczę, co zaś do młodej hrabianki, ta jednakowo spoglądała na nas wszystkich, bardziej bowiem przypominaliśmy jej wiekiem narzeczonego, lub też starała się wyszukać dwóch kuzynów, umieszczonych w naszym kolegium.

Sanudo wraz z innymi zbliżał się do okna. ale jak tylko spostrzegał, że kobiety zwracają nań uwagę, zachmurzał czoło i odchodził z pogardą. Uderzyła nas ta sprzeczność: - Ostatecznie - mówiliśmy - jeżeli ma takie obrzydzenie do kobiet, po co ciśnie się do okna, jeżeli zaś pragnie je widzieć, dlaczego odwraca oczy? Jeden z uczniów, nazwiskiem Veyras, pewnego razu rzekł mi. że Sanudo bynajmniej nie jest już, jak dawniej, nieprzyjacielem kobiet i że on musi się o tym przekonać. Ów Veyras był najlepszym moim przyjacielem w całym kolegium, czyli, wyraźniej mówiąc, dopomagał mi we wszystkich psotach, których często sam był wynalazcą.

W owym czasie pojawił się romans pod tytułem Zakochany Fernando. Autor tego dzieła odmalował w nim miłość tak żywymi barwami, że książka ta była nader niebezpieczna i nasi przełożeni surowo jej zakazali. Veyras wystarał się o egzemplarz i wsunął go w kieszeń, tak jednak, że widać było większą część. Sanudo spostrzegł i zabrał wzbronioną książkę. Zagroził Veyrasowi najsurowszą karą, jeżeliby kiedykolwiek dopuścił się podobnej winy, ale wieczorem zmyślił jakąś chorobę i nie pokazał się między nami. Pod pozorem troski o jego zdrowie weszliśmy niespodzianie do jego pokoju i zastaliśmy go zagłębionego nad niebezpiecznym Fernandem, z oczami pełnymi łez, które dowodziły, ile przyjemności sprawia mu czytanie tej książki. Sanudo zmieszał się, udaliśmy, że tego nie spostrzegamy, a wkrótce otrzymaliśmy nowy dowód wielkiej zmiany w sercu nieszczęśliwego duchownego.

  WQQBVXM WQGJPGM WQKXYZM WJZQZXM WJQJPPM