Co do mnie, nie umiem określić uczucia, jakie moja matka mi okazywała. Kochała mnie bez wątpienia, ale można było rzec, że lęka się kierować moim życiem. Nie tylko że nie udzielała mi żadnych nauk, ale nie śmiała w niczym mi radzić; jednym słowem, jeżeli mi to wypada powiedzieć, zszedłszy z drogi cnoty, nie czuła się godna, by wychowywać córkę. Opuszczenie, w jakim od pierwszych lat życia zostawałam, byłoby zapewne pozbawiło mnie korzyści dobrego wychowania, gdybym nie miała przy sobie Girony, naprzód mamki, następnie mojej ochmistrzyni. Znasz ją, wiesz, że posiada duszę silną i umysł nader wykształcony. Niczego nie zaniedbała, aby tylko zapewnić mi szczęście na przyszłość, ale nieubłagany los zawiódł jej nadzieje.

Pedro Giron, mąż mojej mamki, znany był jako Człowiek przedsiębiorczy, ale lichego charakteru. Zmuszony porzucić Hiszpanię, popłynął do Ameryki i nie dawał o sobie żadnych wieści. Girona miała z nim tylko jednego syna, który był moim mlecznym bratem. Dziecię to odznaczało się nadzwyczajną pięknością, co sprawiło, że nazywano je Hermositem. Nieszczęśliwy niedługo cieszył się życiem i tym imieniem. Jedne piersi nas karmiły i często spoczywaliśmy w tej samej kołysce. Zażyłość wzrastała między nami aż do siódmego roku naszego życia. Wtedy Girona osądziła, że nadszedł czas pouczyć syna o różnicy naszych stanów i o rozdziale, jaki los położył między nim a młodą jego przyjaciółką.

  WQBPQBM WJKYGVM WJZKZPM WQXPVQM WQJGJKM