Pewnego dnia, gdyśmy zapuścili się w jakąś sprzeczkę dziecinną, Girona przywołała swego syna i rzekła mu surowo:
- Proszę cię, abyś nigdy nie zapominał, że panna de Val Florida jest twoją i moją panią i że oboje jesteśmy tylko pierwszymi służącymi jej domu.
Hermosito posłuchał tych słów. Odtąd wypełniał ślepo wszelkie moje żądania, starał się nawet odgadywać je i uprzedzać. To nieograniczone posłuszeństwo zdawało się mieć dla niego niewypowiedziany urok, ja zaś cieszyłam się, widząc go tak dla siebie powolnym. Naówczas Girona spostrzegła, że nowy ten sposób wzajemnego obejścia naraża nas na inne niebezpieczeństwa, postanowiła więc rozłączyć nas, jak tylko skończymy po trzynaście lat. Na razie przestała się nad tym zastanawiać i ku czemu innemu zwróciła uwagę.
Girona, jak wiesz, kobieta z wykształconym umysłem, zawczasu zaznajomiła nas z dziełami znakomitych autorów hiszpańskich i udzieliła nam pierwszych pojęć o historii. Chcąc także wykształcić w nas rozsądek, kazała nam tłumaczyć się z tego, co czytaliśmy, i pokazywała, jakim sposobem należy zastanawiać się nad wypadkami. Dzieci, ucząc się historii, zazwyczaj z namiętnością przywiązują się do osób odgrywających najświetniejsze role. W takich razach mój bohater natychmiast stawał się bohaterem mego towarzysza, gdy zaś zmieniałam przedmiot mego uwielbienia, Hermosito z tymże samym zapałem podzielał moje zdanie.