- Paszeko! Paszeko! w imieniu twojego Odkupiciela rozkazuję ci zaprowadzić kozy na górę.

Paszeko zaryczał straszliwie i odszedł.

Natenczas w te słowa zacząłem opowiadać własne przygody:

HISTORIA ALFONSA VAN WORDEN

Pochodzę ze starożytnej rodziny, która jednak nie obfitowała w znakomitych mężów, a jeszcze mniej w dostatki. Cały nasz majątek stanowiło rycerskie lenno, zwane Worden, wchodzące w skład obwodu burgundzkiego i położone śród gór ardeńskich.

Ojciec mój, mając starszego brata, musiał poprzestać na małej cząstce dziedzictwa, która mu jednak wystarczała do przyzwoitego utrzymania w wojsku. Służył podczas całej wojny o sukcesję i po zawarciu pokoju król Filip V zaszczycił go stopniem podpułkownika w gwardii wallońskiej.

W wojsku hiszpańskim obowiązywał podówczas kodeks honorowy, ustalony z nadzwyczajną drobiazgowoscią, który mój ojciec jeszcze za niedostateczny uważał. Nie można mu tego brać za złe, gdyż, prawdę mówiąc, honor powinien być duszą życia wojskowego. W Madrycie nie odbył się żaden pojedynek, żeby mój ojciec nie układał warunków, a skoro raz wyrzekł, że zadośćuczynienie jest dostateczne, nikt przeciw temu wyrokowi nie śmiał stawić oporu. Jeżeli zaś szczególniejszym trafem ktoś nie był zupełnie zadowolony, natychmiast miał do czynienia z moim ojcem, który ostrzem szpady popierał każde swoje zdanie. Nadto ojciec utrzymywał wielką księgę, w której zapisywał historię każdego pojedynku ze wszelkimi szczegółami, i zwykle w nadzwyczajnych razach do niej odwoływał się po radę.

  WQPZXZM WJXQJXM WJGZXXM WQBQXQM WQKBXKM