Wszystkie te wypadki, które ci opowiadam, bardzo szybko po sobie następowały, po czym nastały inne, daleko smutniejsze. Mój dziad rozchorował się; matka moja, od dawna trawiona przewlekłą chorobą, zaledwie miała dość siły do pielęgnowania ostatnich jego chwil i oddała duszę równocześnie z duchem margrabiego Astorgas.
Z dnia na dzień oczekiwano przybycia mego ojca do Asturii, ale król żadną miarą nie chciał go p Liście od siebie, gdyż sprawy państwa wymagały jego obecności na dworze. Margrabia de Val Florida w pochlebnych wyrazach napisał list do Girony, polecając jej, aby mnie jak na j spiesznie j przywiozła do Madrytu. Mój ojciec przyjął do swojej służby wszystkich domowników margrabiego Astorgas. którego byłam jedyną dziedziczką. Urządziwszy mi więc świetny orszak, wybrali się ze mną w drogę. Zresztą córka sekretarza stanu może być w całej Hiszpanii pewna jak najlepszego przyjęcia; honory zaś, jakie mi wszędzie po drodze oddawano, rozbudziły w moim sercu żądzę zaszczytów, która później postanowiła o całym moim losie.
Gdy zbliżałam się do Madrytu, inny rodzaj miłości własnej przygłuszył nieco to pierwsze uczucie. Pamiętałam, że margrabina de Val Florida kochała swego ojca, ubóstwiała go, zdawała się żyć i oddychać tylko dla niego, podczas gdy do mnie odnosiła się z pewnego rodzaju chłodem. Teraz ja także miałam ojca; przyrzekłam sobie kochać go z całej duszy, chciałam przyczynić się do jego szczęścia. Nadzieja ta wbiła mnie w dumę, zapomniałam o moim wieku, sądziłam, że jestem już dorosła, chociaż liczyłam dopiero czternasty rok życia.