Kochałem mój kraj, a nade wszystko ten dzielny lud hiszpański, przywiązany do tronu i ołtarza, wiemy obowiązkom honoru. Hiszpanie odpłacili mi wzajemnością i dwór osądził, że zbyt mnie kochano. Odtąd na zaszczytnym wygnaniu, jak mogłem, służyłem krajowi i z oddalenia przyczyniałem się do szczęścia moich poddanych. Miłość ku ojczyźnie i ludzkości napełniła serce moje słodkimi uczuciami.
Co do tej innej miłości, która miała ozdobić wiosnę mego życia, czegóż się od niej dziś mogę spodziewać? Postanowiłem zakończyć na sobie ród Medina Sidonia. Wiem, że córki wielu grandów pragną połączenia ze mną, ale nie wiedzą, że ofiara mojej ręki byłaby niebezpiecznym podarunkiem. Mój sposób myślenia nie zgadza się z dzisiejszymi zwyczajami. Ojcowie nasi uważali swoje małżonki za skarbnice swego szczęścia i honoru. W starej Kastylii puginał i trucizna karały niewiarę. Bynajmniej nie ganię moich przodków, ale też i nie chciałbym ich naśladować, ostatecznie więc lepiej, że mój ród na mnie się skończy.
Gdy ojciec mój doszedł do tego miejsca listu, zdawał się wahać i nie chciał dalej czytać, ale zaczęłam go lak usilnie prosić, że nie mógł oprzeć się moim naleganiom i tak dalej ciągnął: