Wstyd mi, kochana Eleonoro, mówić ci o podobnych szaleństwach, ale od dawna już zauważono, że młodzież, zapuszczająca się w marzenia, wychodzi z czasem na pożytecznych, a nawet wielkich ludzi. Przeciwnie, młode katony, wystudzone jeszcze przed wiekiem, nie mogą nigdy wznieść się nad wyrachowanie własnej korzyści. Brak serca ścieśnia ich umysł i czyni ich niezdolnymi tak na ludzi stanu, jak też na użytecznych obywateli. Prawidło to nader mało ma wyjątków.
Tak więc, puszczając wyobraźnię na manowce cnoty łudziliśmy się nadzieją, że urzeczywistnimy kiedyś w Hiszpanii wiek Saturna i Rei. Przez ten czas van Berg, o ile możności, zaprowadzał wiek złoty. Sprzedał baronię Deulen za osiemkroć sto tysięcy liwrów i przysiągł na słowo honoru, że nie tylko wyda te pieniądze przez dwa miesiące leż zimowych, ale nadto zaciągnie jeszcze sto tysięcy franków długu. Marnotrawny nasz Flamandczyk obliczył następnie, że dla dotrzymania słowa należy mu wydawać dziennie tysiąc czterysta pistolów, co było dość trudne w takim mieście jak Coimbra. Uląkł się myśląc, że zbyt lekkomyślnie dał słowo, gdy mu zaś przedkładano, że może użyć część pieniędzy na wspomożenie biednych i uszczęśliwienie tylu ludzi, odpowiedział, że przysiągł wydawać, nie zaś rozdawać, i że poczucie własnej godności nie pozwala mu najmniejszej części tych pieniędzy obrócić na dobre uczynki; gra nawet w to nie wchodzi, gdyż mógł wygrać, a pieniądze przegrane nie były wydanymi.