Czas spędzony w podróżach oraz kilka następnych lat wywołały znaczne zmiany w umyśle księcia. Nie tylko że odstąpił od porywów swojej młodości, ale nawet przezorność stała się ulubioną jego cnotą. Dobro publiczne, przedmiot młodzieńczych marzeń, było nadal jego głęboką namiętnością, ale teraz wiedział już, że niepodobna wszystkiego od razu dokonać, że trzeba wprzód przygotować umysły, o ile możności zaś ukrywać własne środki i cele. Do tego stopnia posuwał ostrożność, że w Radzie zdawał się nigdy nie mieć własnego zdania i szedł za cudzym, tymczasem koledzy przemawiali jego własnymi słowy. Staranność, z jaką książę osłaniał swoje zdolności przed wzrokiem publicznym, tym bardziej je wykrywała. Hiszpanie odgadli go i pokochali. Dwór począł mu zazdrościć. Ofiarowano księciu ambasadę w Lizbonie. Wiedział, że nie wolno mu odmówić, przyjął więc, ale z warunkiem, że ja zostanę sekretarzem stanu.
Odtąd nie widziałem go więcej, ale serca nasze zawsze żyją razem.
Gdy Cygan doszedł do tego miejsca swego opowiadania, dano mu znać, że sprawy hordy wymagają jego obecności. Skoro się oddalił, Velasquez zabrał głos i rzekł:
- Jakkolwiek całą uwagę zwracam na słowa naszego naczelnika, nie mogę przecie schwytać w nich najmniejszego związku. W istocie, nie wiem, kto mówi, a kto słucha. Tu margrabia de Val Florida opowiada córce swoje przygody, która opowiada je naczelnikowi, który nam znowu je opowiada. To istny labirynt. Zawsze zdawało mi się, że romanse i inne dzieła podobnego rodzaju winny być pisane w kilku kolumnach, na kształt tablic chronologicznych.