- Masz senor słuszność - odpowiedziała Rebeka. - I tak na przykład w jednej kolumnie czytano by, że pani de Val Florida oszukuje swego męża, w drugiej zaś ujrzano, czym ten wypadek go uczynił, co bez wątpienia rzuciłoby nowe światło na całe opowiadanie.

- Wcale nie to chciałem powiedzieć - rzekł Velasquez. - Ale oto jest na przykład książę Sidonia, którego charakter mam zgłębiać, gdy tymczasem widziałem go już na marach. Czyliż nie lepiej było zacząć od wojny portugalskiej? Wtedy w drugiej kolumnie ujrzałbym doktora Sangre Moreno zastanawiającego się nad sztuką lekarską i nie zdziwiłbym się, widząc. że jeden płata zwłoki drugiego.

- Zapewne - przerwała Rebeka - ciągłe niespodzianki czynią opowiadanie mało zajmującym, gdyż nigdy nie można zgadnąć, co po czym nastąpi.

Naówczas ja zabrałem głos i rzekłem, że podczas wojny portugalskiej mój ojciec był jeszcze nader młody i ze nie można było dość wydziwić się roztropności, jaką okazał w sprawie księcia Medina Sidonia.

- Nie ma o czym mówić - rzekła Rebeka - gdyby twój ojciec nie był się pojedynkował z jedenastu oficerami, mogłoby było przyjść do sprzeczki, słusznie zatem uczynił, że ją uprzedził.

Wydało mi się, że Rebeka drwi z nas wszystkich. Odkryłem w jej charakterze coś szyderczego i wątpiącego. Pomyślałem, że kto wie, czy nie mogłaby nam opowiedzieć przygód wcale odmiennych od historii niebieskich bliźniąt, i postanowiłem ją o to zapytać. Tymczasem nadeszła godzina rozstania i każdy odszedł w swoją stronę.

  WQVKBZM WQXVPVM WQJBXVM WJKVXGM WJZYYGM