- Drogi Hermosito - rzekłam - twoja matka nigdy nie wspominała przede mną twego imienia, chciałabym więc teraz dowiedzieć się, co ci się przytrafiło od czasu naszego rozłączenia.

Hermosito zabrał glos i przerywając z osłabienia, tak zaczął mówić:

HISTORIA HERMOSITA

Ujrzawszy nasz statek pod pełnymi żaglami, straciłem wszelką nadzieję dostania się do brzegu i rozpłakałem się nad szczególną surowością, z jaką matka wypędziła mnie od siebie. W żaden sposób nie mogłem odgadnąć przyczyn jej postępowania. Powiedziano mi, że jestem w twojej, pani, służbie, służyłem ci więc z całą gorliwością, na jaką mogłem się zdobyć. Posłuszeństwo moje było bez granic, dlaczegóż zatem wypędzono mnie, jak gdybym popełnił największy występek? Im więcej się nad tym zastanawiałem, tym mniej mogłem zrozumieć.

Piątego dnia naszej podróży znaleźliśmy się pośród eskadry don Femanda Arudez. Kazano nam przepływać z tyłu admiralskiego okrętu. Na złoconym i przystrojonym różnobarwnymi flagami mostku spostrzegłem don Femanda, bogato ozdobionego łańcuchami licznych orderów. Orszak oficerów otaczał go z poszanowaniem. Admirał przyłożył tubę do ust, zapytał, czy nie spotkaliśmy kogo w drodze, i kazał płynąć dalej. Minąwszy go kapitan naszego okrętu rzekł:

  WJVGQYM WJQJXKM WJJPVBM WQKKXYM WQGZGJM