Pomimo tych ostrożności Girona dotąd jeszcze nie jest spokojna, mówi ciągle o powrocie do Ameryki i pragnie cię zatrzymać, dopóki nie poweźmie jakiejś stanowczej decyzji. Co do mnie, niczego się nie lękam, i jeżeli mnie powołają przed sąd, szczerze wyznam całą prawdę. Zresztą uprzedziłam o tym Gironę.

Niesprawiedliwość i okrucieństwa księcia pozbawiły go mojej miłości, nigdy nie mogłabym żyć z nim razem. Jedynym moim szczęściem jest moja mała córeczka; nie lękam się o jej los. Odziedziczy tytuły i mnogie dostatki, nie potrzebuję więc troszczyć się o jej przyszłość.

Oto jest wszystko, o czym chciałeś się dowiedzieć, mój młody przyjacielu. Girona wie, że opowiadam ci naszą historię, i utrzymuje, że nie należy zostawiać cię w niepotrzebnych domysłach. Ale duszno mi w tym podziemu, muszę pójść na górę odetchnąć świeżym powietrzem.

Skoro księżna odeszła, rzuciłem wzrok dokoła i w istocie znalazłem, że widok mego podziemia jest nader smutny; grób młodego męczennika i słup, do którego był przykuty, dodawały mu jeszcze posępności. Dobrze mi było w tym więzieniu, dopóki obawiałem się teatynów, ale teraz, gdy sprawa była załatwiona, pobyt w nim zaczął mi być nieznośny. Bawiła mnie ufność Girony, która zamierzała trzymać mnie tu przez dwa lata. W ogóle obie kobiety tak mało znały się na rzemiośle strażników, że zostawiały otworem drzwi od podziemia, sądząc zapewne, że oddzielająca mnie krata stanowi nieprzezwyciężoną przeszkodę. Tymczasem ułożyłem już sobie plan nie tylko ucieczki, ale i całego postępowania przez dwa lata, które przeznaczono mi na pokutę. W krótkich słowach opowiem wam moje zamiary.

  WJGZQJM WQPZVGM WJJVZBM WQKBKXM WQYJJVM