Powróciłem do towarzyszów, powiedziałem im, aby grali nie zwracając na mnie uwagi, i położyłem się za nimi na ziemi, rozesławszy przed sobą próbki aksamitu i koronek.
Wkrótce mnóstwo kobiet zaczęło przybywać parami: nareszcie zbliżyły się dwie, na których poznałem suknie z takiego samego materiału jak moje próbki. Obie kobiety udały, że wchodzą do kościoła, ale zatrzymały się pod przysionkiem, obejrzały dokoła, czy kto za nimi nie idzie, po czym szybko przebiegły ulicę i weszły do domu naprzeciwko.
Gdy Cygan doszedł do tego miejsca opowiadania, przysłano po niego i musiał odejść. Wtedy Velasquez zabrał głos i rzekł:
- W istocie, obawiam się tej historii. Wszystkie przygody Cygana zaczynają się po prostu i słuchacz sądzi, że wkrótce dopatrzy się końca; tymczasem nic z tego: jedna historia rodzi drugą, z której wywija się trzecia, coś na kształt tych reszt ilorazów, które w pewnych przypadkach można dzielić aż do nieskończoności. Na zatrzymanie atoli różnego rodzaju postępów są sposoby, tu jednak za całą sumę wszystkiego, co nam Cygan opowiada, mogę otrzymać tylko niepojętą gmatwaninę.
- Pomimo to - rzekła Rebeka - słuchasz go senor z wielką przyjemnością, gdyż zdaje mi się, że miałeś zamiar udać się prosto do Madrytu, a tymczasem niepodobna ci nas opuścić.