- Jakim prawem śmiertelnik odważa się wkraczać do państwa gnomów?

Drugi głos. równie łagodny, odpowiedział:

- Być może przychodzi wydrzeć nam nasze skarby. Pierwszy głos mówił dalej:

- Gdyby chciał rzucić szpadę, zbliżyłybyśmy się do niego.

Z kolei ja zabrałem głos i rzekłem:

- Czarujące gnomidy, jeżeli się nie mylę, poznaję was po głosie. Nie wolno mi rzucać szpady, ale wetknąłem ostrze w ziemię, śmiało więc możecie się przybliżyć.

Podziemne bóstwa ujęły mnie w objęcia, wszelako tajemnym uczuciem odgadłem, że to moje kuzynki. Żywe światło, które nagle ze wszech stron wytrysło, przekonało mnie, żem się nie pomylił. Zaprowadziły mnie do jaskini wyłożonej poduszkami i ozdobionej świetnymi kruszcami, które połyskiwały tysiącznymi barwami opalu.

- Cóż - rzekła Emina - czy rad jesteś z naszego spotkania? Żyjesz teraz w towarzystwie młodej Izraelitki. której rozum dorównywa wdziękom.

- Mogę ci zaręczyć - odpowiedziałem - że Rebeka nie sprawiła na mnie żadnego wrażenia, ale ile razy was widzę, zawsze z niepokojem myślę, że już was więcej nie ujrzę. Chciano we mnie wmówić, że jesteście nieczystymi duchami, wszelako nigdy temu nie dałem wiary. Wewnętrzny jakiś głos zapewniał mnie. że jesteście istotami mego rodzaju, stworzonymi do miłości. Powszechnie utrzymują, że można kochać prawdziwie tylko jedną kobietę - jest to błąd bez wątpienia, gdyż ja kocham was zarówno obie. Serce moje bynajmniej was nie rozdziela, obie razem wspólnie nad nim panujecie.

- Ach! - zawołała Emina - to krew Abencerragów mówi przez ciebie, ponieważ możesz kochać razem dwie kobiety. Przyjmij więc świętą wiarę, która pozwala na wielożeństwo.

- Być może - przerwała Zibelda - że wówczas zasiadłbyś na tronie w Tunisie. Gdybyś widział ten czarowny kraj. seraje Bardo i Manuby, ogrody, wodotryski. rozkoszne łaźnie i tysiące młodych niewolnic daleko od nas piękniejszych...

- Nie mówmy - rzekłem - o tych królestwach, które słońce oświeca, jesteśmy teraz sam nie wiem w jakiej otchłani, ale jakkolwiek graniczymy z piekłem. możemy przecie znaleźć tu rozkosze, które, jak powiadają. Prorok obiecuje swoim wybranym.

Emina tęsknie się uśmiechnęła, po chwili jednak spojrzała na mnie czułymi oczyma. Zibelda zarzuciła mi ręce na szyję.

  WQPZJPM WJGZZGM WJXBPQM WQZKGVM WQQJZPM