Tymczasem obaj przyjaciele rozmawiali, przypominając sobie mnóstwo wspólnych wspomnień, po czym Toledo, zabrawszy głos, tak rzekł:

- Nie pojmuję, jakim sposobem, obdarzeni cale przeciwnymi charakterami, możemy żyć ze sobą w tak ścisłej przyjaźni. Ty posiadasz wszystkie cnoty, ja zaś pomimo to kocham cię, jak gdybyś był najgorszym człowiekiem na świecie. W istocie, słów tych czynem dowodzę, gdyż dotąd z nikim nie zaprzyjaźniłem się w Madrycie i ty wciąż jesteś jedynym moim przyjacielem. Ale prawdę mówiąc, nie jestem równie stały w miłości.

- Czy nadal masz te same zasady względem kobiet? - przerwał Aguilar.

- Niezupełnie - odparł Toledo - dawniej jak najszybciej porzucałem jedną kochankę dla drugiej, teraz zaś przekonałem się, że tym sposobem tracę zbyt wiele czasu, i zwykle rozpoczynam nowy związek, zanim zerwę pierwszy, podczas gdy w dali upatruję już trzeci.

- Tak więc - rzekł Aguilar - ciągle jeszcze nie wyrzekłeś się tej lekkomyślności?

- Ja nie - odpowiedział Toledo - ale lękam się, ażeby ona mnie nie opuściła. Kobiety madryckie mają w swym charakterze coś tak natarczywego, tak nieodczepnego, że często mimowolnie człowiek staj:? się bardziej moralny, aniżeliby sobie tego życzył.

- Nie rozumiem zupełnie twoich słów - rzekł Aguilar - zresztą nie ma w tym nic dziwnego, nasz zakon jest wojskowy, a zarazem duchowny; ślubujemy podobnie jak mnisi i księża.

  WJVKXKM WJQQZYM WJJYBYM WQKVBKM WQGXKKM