- Znam go dobrze - przerwał Uzeda - posiada on niektóre wiadomości kabalistyczne. Po czym Żyd Wieczny Tułacz tak dalej mówił:

- Po śniadaniu Dellius zapytał mego ojca, czy drzwi od piwnicy zostały wyłamane.

Mój ojciec odpowiedział, że drzwi są zamknięte i że płomień nie zdołał przedrzeć się przez sklepienie pokrywające piwnicę.

- Dobrze więc - rzekł Dellius - weź zatem z kiesy, którą mi dano, dwie sztuki złota, najmij robotników i wybuduj chatę nad tym sklepieniem. Może przydadzą się jakie szczątki naszego dawnego domu.

Stosownie do rady Delliusa znaleziono kilka belek i desek nie uszkodzonych, złożono je, jak było można, uszczelniono gałęziami palmowymi, wewnątrz wysłano matami i tym sposobem urządzono nam dość wygodne schronienie. W naszym szczęśliwym klimacie nie potrzeba więcej - najlżejszy pozór dachu wystarcza pod tak czystym niebem, jak również najprostszy pokarm jest najzdrowszy. Słusznie więc można powiedzieć, że nie obawiamy się u nas takiej nędzy, jak wy w waszych krajach, których klimat nazywacie jednak umiarkowanym.

Podczas gdy zajmowano się sporządzeniem nam mieszkania, Dellius kazał zanieść swoją matę na ulicę, usiadł na niej i zaczął grać na fenickiej cytrze, następnie zaśpiewał pieśń, którą był niegdyś ułożył dla Kleopatry. Jego głos, aczkolwiek siedemdziesięcioletni, zgromadził jednak mnóstwo słuchaczów, którzy z przyjemnością mu się przysłuchiwali. Po skończonym śpiewie rzekł do otaczających:

  WQBZVYM WJVJXGM WJZBQQM WQXVVVM WQJZJPM