Teraz wpatrz się dobrze w postępowanie dwojga kochanków. Kochają się, nienawidzą, później przeklinają nienawiść, którą mieli do siebie, dalej kochają się więcej niż kiedykolwiek, dopóki ujemny czynnik nie zamieni wszystkich ich uczuć na nienawiść. Niepodobna nie dostrzec, że iloczyny byłyby tu na przemian dodatnie i ujemne. Na koniec powiadają ci, że kochanek zamordował swoją kochankę, i sama nie wiesz, co o tym myśleć, czy to jest wynik miłości, czyli też nienawiści. Tak samo w algebrze: przychodzisz do liczb urojonych, ilekroć w pierwiastkach z mniej X wykładniki są parzyste.
Dowodzenie to do tego stopnia jest prawdziwe, że często widzisz, jak miłość zaczyna się przez pewien rodzaj wzajemnej nieśmiałości, przypominającej niechęć, małą wartość ujemną, którą możemy wyrazić przez mniej B. Niechęć ta sprowadzi waśń. którą oznaczymy przez mniej C. Iloczyn dwóch tych ilości będzie więcej BC, czyli wartością dodatnią, jednym słowem - uczuciem miłości.
Tu chytra Żydówka przerwała Velasquezowi, mówiąc:
- Mości książę, jeżeli dobrze cię zrozumiałam, najlepiej byłoby wyrazić miłość za pomocą rozwinięcia potęg (X - A), przypuszczając A daleko mniejszym od X.
- Zachwycająca Lauro - rzekł Velasquez - odgadujesz moje myśli. Tak jest, czarowna kobieto, formuła dwumianu, wynaleziona przez kawalera don Newtona, powinna nam przewodniczyć w badaniach nad sercem ludzkim, jak w ogóle we wszystkich naszych obliczeniach.
Po tej rozmowie rozłączyliśmy się; ale łatwo było spostrzec, że piękna Żydówka wywarła silne wrażenie na umyśle i sercu Velasqueza. Ponieważ równie jak i ja pochodził on z Gomelezów, nie wątpiłem, że chciano użyć wpływu tej czarującej kobiety dla namówienia go do przejścia na wiarę Proroka. Dalszy ciąg pokaże, że nie myliłem się w moich wnioskach.