- Kochany Suarezie, rozgniewałam się wczoraj na ciebie, gdyż nie zrozumiałam, dlaczego mówiłeś mi o twoim dziadzie i pradziadzie, ale zasięgnąwszy bliższych wiadomości, dowiedziałam się, że już prawic od wieku dom wasz nie chce mieć żadnych stosunków z naszym, i to dla nader błahych, jak utrzymują, powodów.
Jeżeli jednak z twojej strony zachodzą trudności, i mnie na nich nie zbywa. Mój ojciec od dawna już rozporządził mną i lęka się, abym nie przedsięwzięła zamiarów na przyszłość przeciwnych jego widokom. Dlatego nie życzy sobie, abym często wychodziła z domu i zabrania mi bywać w Prado, a nawet w teatrze. Ponieważ jednak muszę czasami odetchnąć świeżym powietrzem, pozwala mi przyjeżdżać tu z ochmistrzynią, a to dlatego, że mało kto tu przychodzi, może więc być o mnie zupełnie spokojny.
Przyszłym moim małżonkiem jest pewien magnat neapolitański. nazwiskiem książę Santa Maura. Zdaje mi się, że pragnie on tylko mego majątku dla pod-ratowania swego. Zawsze czułam nieprzezwyciężony wstręt do tego związku i uczucie to powiększyło się jeszcze od chwili, gdy cię poznałam. Mój ojciec jest człowiekiem nieugiętego sposobu myślenia, wszelako pani Avalos, jego najmłodsza siostra, ma wielką nad nim władzę. Kochana ciotka nader jest do mnie przywiązana, nie cierpi zaś neapolitańskiego księcia. Mówiłam jej o tobie, pragnie cię poznać, odprowadź mnie więc do mego powozu, a przy bramie ogrodowej znajdziesz jednego ze służących pani Avalos, który cię do niej zawiedzie.