Tak zostałem na opiece mojej matki, która jednak niewiele o mnie dbała i będąc zapewne przekonana, że dzieci potrzebują wiele ruchu - od rana do wieczora pozwalała mi biegać po ulicy wcale się o mnie nie troszcząc. Innym dzieciom w moim wieku nie pozwalano wychodzić, kiedy chciały, najczęściej więc ja je odwiedzałem. Rodzice ich przyzwyczaili się do moich odwiedzin i w końcu wcale na mnie nie zważali. Dzięki temu mogłem wchodzić o każdej godzinie do każdego domu naszej mieściny.

Będąc z natury spostrzegawczym, ciekawie śledziłem najmniejsze szczegóły gospodarstwa we wszystkich mieszkaniach i opowiadałem je potem mojej matce, która przysłuchiwała się temu z wielkim upodobaniem. Muszę nawet wyznać, że jej to mądrym radom zawdzięczam ów szczęśliwy talent mieszania się do cudzych spraw, choć zazwyczaj nie mam z tego żadnej dla siebie korzyści. Przez pewien czas myślałem, że sprawię wielką przyjemność mojej matce, jeżeli będę uwiadamiał sąsiadów o tym, co się u nas dzieje. Skoro więc kto ją odwiedził lub rozmawiała z kimkolwiek, natychmiast biegłem o wszystkim zawiadomić całe miasto. Wszelako rozgłos taki bynajmniej nie przypadł jej do smaku i niebawem porządne oćwiczenie nauczyło mnie, że należy tylko przynosić nowiny, nie zaś wynosić je z domu.

  WQPYPZM WJVGKPM WJXXJXM WQXQKZM WQQYQGM