Jej palce pałały: sądziłem, że to z gorączki. Podniosłem oczy na chorą i ujrzałem, że leży na wpół naga. Aż do owej chwili nigdy nic widziałem, żeby kobieta miała odsłonięte coś więcej niż twarz i ręce. Wzrok mój zmieszał się i kolana zadrżały. Stałem się niewierny Elwirze, sam nie wiedząc, jak do tego doszło.

- Boże miłości - zawołała Włoszka - zdziałałeś cud! Ten, którego kocham, przywraca mi życie.

Ze stanu całkowitej niewinności wpadłem w odmęt najbardziej wyrafinowanych rozkoszy. Uszczęśliwiony nadzieją powrotu margrabiny do zdrowia, już sam nie wiem, co mówiłem; duma z wszechmocności moich uczuć ogarnęła całą moją istotę, jedne oświadczenia ścigały drugie, odpowiadałem nie pytany i pytałem nie czekając odpowiedzi. Margrabina widocznie odzyskiwała siły. Tak minęło cztery godziny, na koniec służąca przyszła nam dać znać, że czas się rozłączyć.

Szedłem do powozu z pewnym trudem, zmuszony oprzeć się na ramieniu dziewczyny, która rzucała na mnie równie jak jej pani płomienne spojrzenia. Byłem przekonany, że dobra dziewczyna tym sposobem wyraża mi swoją wdzięczność za przywrócenie zdrowia jej pani, i uszczęśliwiony moim powodzeniem uściskałem ją z całego serca. W istocie, wdzięczność młodej dziewczyny musiała być bez granic, gdyż oddała mi równie serdeczny uścisk, mówiąc:

- I na mnie przyjdzie kolej.

Zaledwie jednak wsiadłem do powozu, gdy myśl, że zdradzam Elwirę, zaczęła mnie niewypowiedzianie dręczyć.

- Elwiro - zawołałem - moja luba Elwiro, zdradziłem cię!... Nie jestem ciebie godny!... Przeklęta niech będzie chwila, w której dałem się namówić na powrócenie zdrowia margrabinie!

Tak wypowiedziałem wszystko, co się zwykle mówi w podobnych wypadkach, i przybyłem do domu z mocnym postanowieniem niepowracania więcej do margrabiny.

Gdy gość nasz domawiał tych słów, Cyganie przyszli po rozkazy do naczelnika, który poprosił swego dawnego przyjaciela, aby raczył odłożyć na jutro dalszy ciąg opowiadania, i sam odszedł.

  WJXYKYM WJJPBGM WJQZZGM WQGJGJM WQKKQJM