- Przychodzi mi wyborna myśl. Przez ostatnie dni padał ulewny deszcz i pani Cerelli na krok nie wychodziła z domu; jestem jednak przekonany, że jak tylko nastanie pogoda, nie wytrzyma i jeżeli Laura znajduje się w Genui, pójdzie ją odwiedzić. Wtedy z daleka pobiegnę za nią i tak dowiemy się, gdzie Laurę schowano.
Pochwaliłam ten zamiar. Nazajutrz wypogodziło się, poszłam więc do pani Cerelli. Spostrzegłam, jak wyciągała ze starej szafy jeszcze starszą mantylę, porozmawiałam z nią przez chwilę i czym prędzej pośpieszyłam uprzedzić Cecca. Zaczailiśmy się i wkrótce ujrzeliśmy wychodzącą panią Cerelli. Cichaczem postępowaliśmy za nią na drugi koniec miasta i widząc, że wchodzi do jakiegoś domu, skryliśmy się znowu. Po niejakim czasie pani Cerelli wyszła i udała się do siebie. Wchodzimy do domu, wbiegamy na schody, skacząc jedno przez drugie, otwieramy drzwi przepysznego mieszkania i na środku pokoju spostrzegamy Laurę. Rzucam się jej na szyję, ale Cecco wyrywa mnie z jej objęć i zawisa jej na ustach. W tej chwili otwierają się drzwi od przyległego pokoju i wchodzi Ricardi. Dostałam tuzin policzków, a Cecco tyleż kopniaków. Nadbiegła służba i w mgnieniu oka znaleźliśmy się na ulicy, zbici, sponiewierani i nauczeni, że powinniśmy przestać interesować się losem naszej kuzynki. Cecco zaciągnął się jako chłopiec okrętowy na okręt maltańskich korsarzy i już więcej o nim nie słyszałam, ja jednak nie porzuciłam wcale chęci złączenia się z Laurą, ale przeciwnie, chęć ta we mnie coraz bardziej wzrastała.