Hervas, nie odzyskawszy jeszcze dość sił, otworzył skrzynię zawierającą szczątki encyklopedii. Chciał pozbierać szpargały i wpadł w recydywę, która go mocno osłabiła. Gdy wreszcie wrócił do zdrowia, natychmiast poszedł do ministra skarbu, któremu oświadczył, że pracował przez piętnaście lat i wykształcił uczniów, którzy są w stanie go zastąpić, że nadwerężył sobie zdrowie, i poprosił o uwolnienie od służby i udzielenie mu dożywotniej renty, odpowiadającej połowie jego płacy. W Hiszpanii ten rodzaj łaski nie jest trudny do otrzymania, Hervas uzyskał więc, czego żądał, i ożenił się z Marika.

Wtedy nasz uczony zmienił dotychczasowy sposób życia. Najął mieszkanie w oddalonej części miasta i postanowił nie ruszyć się z domu, dopóki na powrót nie uzupełni swoich stu tomów. Szczury pogryzły wszystek papier przyklejony do grzbietów książek i pozostawiły tylko mocno uszkodzone połowy kartek; wszelako wystarczyło to Hervasowi, żeby sobie przypomnieć resztę. Tak więc zajął się powtórnym wykończeniem swego dzieła. W tym samym czasie dokonał drugiego, cale odmiennego rodzaju. Marika wydała mnie na świat, mnie, Potępionego Pielgrzyma. Ach, niestety, dzień mego urodzenia był z pewnością świętowany w krainach piekielnych; wieczne płomienie tej straszliwej siedziby rozgorzały nowym blaskiem, a szatany podwoiły męczarnie potępionych, aby tym więcej cieszyć się ich wyciem.

  WQKKGJM WQZVYZM WQQBJZM WJVVGYM WJXBQYM