Dzień pięćdziesiąty pierwszy

Zebrano się o zwykłej godzinie...
Zebrano się o zwykłej godzinie. Rebeka zwróciła się do starego naczelnika, mówiąc, że historia Diega Hervasa, jakkolwiek po części znana, mocno ją jednak zajęła.

- Sądzę atoli - dodała - że zbyt wiele zadawano sobie zachodów dla oszukania biednego małżonka, którego można było łatwiejszym sposobem wyprowadzić w pole. Być może wszelako, że opowiadano historię ateusza dla przejęcia tym większym przestrachem struchlałej duszy Cornadeza.

- Pozwól - odrzekł naczelnik - abym ci uczynił uwagę, że zbyt wcześnie wydajesz sąd o przygodach, jakie mam zaszczyt wam opowiadać. Książę Arcos był to wielki i wspaniały pan, można więc było dla przysłużenia mu się wynajdywać i udawać różne osoby; z drugiej zaś strony nie ma żadnej podstawy do przypuszczeń, ażeby w tym celu opowiadano Cornadezowi historię syna, o której nigdy dotąd nie słyszałaś.

Rebeka zapewniła naczelnika, że opowiadanie jego ją zajmuje, po czym starzec tak dalej mówił:

HISTORIA BŁAŻEJA HERVASA, CZYLI POTĘPIONEGO PIELGRZYMA

Mówiłem ci więc, że położyłem się i zasnąłem na ławce przy końcu głównej alei w Prado. Słońce już dość wysoko się wzbiło, gdy się obudziłem. Sen mój przerwało, jak sądzę, uderzenie chustki, którą poczułem na twarzy, ocknąwszy się bowiem, spostrzegłem młodą dziewczynę, która chustką oganiała moją twarz od much, ażeby mi nie przerywały snu. Daleko bardziej się jednak zdziwiłem ujrzawszy, że głowa moja miękko spoczywa na kolanach drugiej młodej dziewczyny, której łagodny oddech czułem w moich włosach. Budząc się, nie uczyniłem żadnego gwałtownego poruszenia, śmiało więc, udając, że śpię, mogłem przedłużyć moje położenie. Zamknąłem oczy i wkrótce usłyszałem głos, w którym brzmiała nagana, ale bynajmniej nie przykry, skierowany do moich piastunek:

Kredyt mieszkaniowy - Hotel w Katowicach   WJJVJPM WJKZXBM WJGQGZM WQQXKPM WQZJYXM