Muszę ci powiedzieć, że według naszych zwyczajów, pojedynki są zakazane na Malcie, z wyjątkiem Ciasnej Uliczki, przejścia, na które nie wychodzi żadne okno. Uliczka ma tyle szerokości, ile potrzeba dla dwóch ludzi, którzy chcą złożyć się i skrzyżować szpady. Żaden z nich jednak nie może się cofnąć.

Przeciwnicy stają w poprzek uliczki, przyjaciele ich zaś zatrzymują przechodzących, ażeby im nie przeszkadzali. Zwyczaj ten zaprowadzono niegdyś dla zapobieżenia morderstwom, człowiek bowiem, który wie, że ma nieprzyjaciela, nie przechodzi przez Ciasną Uliczkę, gdy zaś morderstwo gdzie indziej zostaje popełnione, niepodobna już podać je za pojedynek.

Wreszcie, pod karą śmierci, nie wolno ze sztyletem przechodzić przez Ciasną Uliczkę. Widzisz wiec, że pojedynek jest nie tylko tolerowany, ale nawet pozwolony na Malcie, chociaż wyraźnie pozwolenie to nie jest ogłoszone. Kawalerowie ze swojej strony nie tylko że nie nadużywają tej swobody, ale mówią nawet o niej z pewnego rodzaju oburzeniem, jako o występku przeciw miłosierdziu chrześcijańskiemu, rażącym zwłaszcza w siedzibie zakonu.

Przechadzki komandora po Ciasnej Uliczce nie były zatem na swoim miejscu, toteż nic dziwnego, że odniosły zły skutek: karawaniści francuscy stali się zawadiakami, do czego zresztą i tak mieli wrodzoną skłonność. Ich złe obyczaje z dnia na dzień się pogarszały. Kawalerowie hiszpańscy jeszcze bardziej się od nich odstrychnęli, nareszcie zebrali się u mnie, zapytując, co mają czynić dla pohamowania warcholstwa, które zaczynało być nieznośne. Podziękowałem rodakom za zaszczyt, jaki mi wyświadczyli, pokładając we mnie zaufanie. Przyrzekłem im, że pomówię o tym z komandorem i przedstawię mu postępowanie młodych Francuzów jako pewien rodzaj nadużycia, którego postępy on sam tylko może powściągnąć dzięki wysokiemu poważaniu i szacunkowi, jakimi go otaczają trzy języki jego narodu. Obiecywałem sobie, że uczynię to z należytą grzecznością, na którą komandor tak bardzo był wrażliwy, jednakże nie miałem nadziei, aby mogło obejść się bez pojedynku. Pomimo to myślałem o tym bez przykrości, ponieważ pojedynek taki z uwagi na swój powód byłby dla mnie nader zaszczytny. Na koniec sądziłem, że tym sposobem pofolguję odrazie, którą od dawna czułem do komandora.

  WJQZPBM WJXJKYM WJKPYJM WQJKXZM WQXZVGM