Ojciec, wypędzony ze swego mieszkania i skąpany w atramencie, przybrał najsmutniejszy w świecie wyraz twarzy.
- Nie potrzebujesz martwić się, senor Avadoro - rzekł mu Busqueros. - Te panie mają w podwórzu obszerne mieszkanie, którego wcale nie potrzebują;
każę natychmiast przenieść do niego twoje rzeczy. Będzie ci tu bardzo wygodnie, znajdziesz pod dostatkiem atramentu czerwonego, niebieskiego, zielonego, daleko lepszego, aniżeli był twój czarny. Wszelako radzę ci, abyś przez jakiś czas nie wychodził z tego domu, gdybyś bowiem poszedł do Morena, każdy kazałby ci opowiadać przygodę o stłuczonym kotle, a wiem, że nie lubisz wiele mówić. Spojrzyj, oto wszyscy okoliczni próżniacy oglądają już w twoim mieszkaniu powódź atramentu; jutro w całym mieście nie będzie się o niczym innym mówiło.
Ojciec był przerażony, ale jedno ponętne wejrzenie panny Cimiento przywróciło mu odwagę, poszedł więc rozgościć się w nowym swoim mieszkaniu. Niedługo w nim sam zostawał: pani Cimiento przyszła do niego i powiedziała, że naradziwszy się z bratanicą, postanowiła oddać mu cuarto principal, to jest mieszkanie wychodzące na ulicę. Ojciec, który z upodobaniem liczył przechodniów lub dachówki pałacu księcia Alby, z ochotą przystał na zamianę. Proszono go tylko o pozwolenie zostawienia kolorowych atramentów na dawnym miejscu. Ojciec kiwnięciem wy wyraził swoją zgodę.