Panna Cimiento weszła cała zmieszana, nie śmiejąc podnieść oczu na mego ojca; wzięła kilka farb i zaczęła je mieszać w milczeniu. Bojaźliwość jej podnio-sła odwago w don Filipie, utkwił w niej oczy i nic mógł ich oderwać. Tym razem zupełnie innym wzro-kiem na nią patrzył.
Busqueros zostawił na stole papiery potrzebne do ogłoszenia zapowiedzi. Panna Cimiento zbliżyła się z drżeniem. wzięła je do ręki. przeczytała, po czym zasłoniła oczy dłonią i uroniła kilka łez. Ojciec od śmierci swojej małżonki ani sam nigdy nie płakał, ani też nie dał nikomu powodu do płaczu. Łzy przez niego spowodowane tym bardziej go wzruszyły, że nie mógł dokładnie odgadnąć ich przyczyny. Rozmyślał więc, czy panna Cimiento płacze z powodu treści pisma, czy też dla braku podpisu? Czy chce zaślubić go, czy nie? Jednakowoż ciągle płakała. Zbyt okrutnym byłoby pozwolić jej dalej płakać, chcąc zaś, aby się wytłumaczyła, należało wdać się z nią w rozmowę, ojciec przeto wziął pióro i podpisał. Panna Cimiento pocałowała go w rękę, zabrała papier i wyszła; wróciła o zwykłej godzinie, znów pocałowała ojca w rękę i nie mówiąc ani słowa, zajęła się fabrykacją niebieskiego laku. Ojciec tymczasem palił cygaro i liczył dachówki pałacu księcia Alby. W południe przyszedł fra Geronimo Santez i przyniósł ze sobą kontrakt ślubny, w którym nie zapomniano o mnie. Ojciec podpisał go, panna Cimiento także go podpisała, pocałowała mego ojca w rękę i wróciła w milczeniu do swego laku.