Ojciec wpadł w rodzaj letargu. Przyszedłszy do sił, nie poznawał (nikogo, z wyjątkiem żony i Busquera. Skoro ich spostrzegał, wściekłość malowała się w jego rysach, zresztą był spokojny, milczał i nie chciał wstawać z łóżka. Gdy czasami musiał powstać na chwilę, zdawał się być zziębnięty i dzwonił zębami przez pół godziny. Wkrótce objawy słabości stały się przykrzejsze. Chory mógł przyjmować pożywienie tylko w bardzo małych porcjach. Spazm konwulsyjny ściskał mu gardło, język opuchł i zesztywniał, oczy straciły blask, wzrok stał się błędny, a ciemnożółta skóra pokryła się białymi gruzełkami.

Zdobyłem przystęp do jego domu, udając służącego, i zdjęty smutkiem spoglądałem na postęp choroby. Ciotka Dalanosa, którą przypuściłem do tajemnicy, czuwała przy nim nocami, ale chory jej nie poznawał; co zaś do mojej macochy, widoczne było, że obecność jej wielce mu szkodzi, tak że fra Geronimo namówił ją, aby wyjechała na prowincję, dokąd i Busqueros za nią pospieszył.

Wymyśliłem ostatni środek, który mógł wyciągnąć ojca z nieszczęsnej melancholii i który w istocie powiódł się na chwilę. Pewnego dnia ojciec ujrzał przez uchylone drzwi w drugim pokoju kocioł, zupełnie podobny do tego, jakiego dawniej używał do sporządzania atramentu; obok stał stolik z różnymi flaszkami i wagami do odmierzania ingrediencji. Cicha wesołość wybiegła na lica ojca, wstał, zbliżył się do stolika, zażądał fotela, ale ponieważ był bardzo osłabiony, kto inny musiał zająć się fabrykacją, której ojciec bacznie się przyglądał. Nazajutrz mógł już sam do pracy rękę przyłożyć, następnego dnia stan jego znacznie się polepszył, ale w kilka dni potem pojawiła się gorączka, zupełnie obca dotychczasowej chorobie. Objawy wcale nic były przykre, wszelako chory tak upadł na siłach, że stracił całą odporność. Zgasł, nie poznawszy mnie nawet, chociaż wszelkimi sposobami usiłowano przypomnieć mnie jego pamięci.

  WJKYGBM WQBPJXM WJJZKPM WQVJXBM WQYKYKM