w białej atłasowej sukni haftowanej srebrem. Radzę sprowadzić materię z Paryża, wskażę pani do tego najwytworniejsze magazyny. Obiecałem już ustroić pana młodego, i to z francuska, w jasną perukę. Żegnam panie: Portocarrero chce mnie używać do poselstw, pragnę, aby zawsze nastręczał mi równie przyjemne.

To powiedziawszy Velasquez spojrzał kolejno na obie damy, dając każdej do zrozumienia, że większe na nim sprawiła wrażenie niż sąsiadka, ukłonił się kilka razy, wykręcił na pięcie i odszedł. Nazywano to wówczas we Francji światowym ułożeniem.

Po odejściu księcia Velasqueza nastąpiło dłubie milczenie. Kobiety zadumały się nad sukniami haftowanymi srebrem, Toledo zaś zwrócił uwagę na bieżące sprawy kraju i zawołał:

- Jak to, czyliż nie myśli on nikogo innego używać prócz takich Arcosów i Velasquezów, to jest ludzi najbardziej lekkomyślnych w całej Hiszpanii? Jeżeli stronnictwo francuskie tak te rzeczy rozumie, trzeba będzie zwrócić się do Austrii.

W istocie, Toledo natychmiast poszedł do hrabiego Harracha, który był naówczas ambasadorem cesarskim w Madrycie. Damy udały się na Prado, ja zaś

pojechałem za nimi konno.

Wkrótce spotkaliśmy przepyszny powóz, w którym rozpierały się panie Uscariz i Busqueros. Książę Arcos jechał obok nich konno. Busqueros, który także pośpieszał za księciem, tego samego dnia otrzymał był order Calatravy i nosił go na piersiach. Osłupiałem na ten widok. Miałem order Calatravy i sądziłem, że dano mi go w nagrodę za moje zasługi, a nade wszystko za prawość w postępowaniu, która zjednała mi znakomitych i możnych przyjaciół. Teraz, widząc ten sam order na piersiach człowieka, którym najbardziej pogardzałem, wyznam wam, że byłem zupełnie zmieszany. Stanąłem jak przykuty na miejscu, gdzie spotkałem powóz pani Uscariz. Okrążywszy Prado i widząc mnie nadal na tym samym miejscu, gdzie mnie był wprzódy zostawił, Busqueros zbliżył się do mnie poufale i rzekł:

  WQXZZYM WQGJXBM WQYBPBM WQBVQVM WJQZGVM