Dzień szósty
Z oto obudził mnie i oznajmił, że porządnie...
Z oto obudził mnie i oznajmił, że porządnie zaspałem i że obiad jest już przygotowany. Ubrałem. się czym prędzej i poszedłem do moich kuzynek, które czekały w jadalnej komnacie. Oczy ich spoczęły na mnie z pieszczotą, dziewczęta zdawały się bardziej zajęte wspomnieniami ubiegłej nocy niż ucztą, jaką im zastawiono. Po skończonym obiedzie Zoto zasiadł obok nas i tak dalej zaczął opowiadać swoje przygody:
DALSZY CIĄG HISTORII ZOTA
Miałem wówczas siódmy rok, gdy ojciec mój złączył się z bandą Monaldiego, i dobrze pamiętam, jak moją matkę, mnie i dwóch moich braci zaprowadzono do więzienia. Wszelako było to tylko dla pozoru, ojciec mój bowiem nie zapomniał zarobkiem swoim podzielić się ze sługami sprawiedliwości, którzy z łatwością dali się przekonać, że nie mamy z ojcem żadnych stosunków. Naczelnik zbirów podczas naszego uwięzienia gorliwie się nami zajmował i nawet skrócił nam czas niewoli.
Matka moja, wydostawszy się na wolność, została z wielką czcią powitana przez sąsiadki i przez wszystkich mieszkańców całej dzielnicy, w południowych bowiem Włoszech rozbójnicy są takimi bohaterami ludu, jak kontrabandziści w Hiszpanii. Część powszechnego szacunku spadła także i na nas; ja zwłaszcza uważany byłem za księcia urwiszów na naszej ulicy.