Krótko trwał proces naszej załogi; skazano wszystkich na chłostę i dożywotnie galery. Co zaś do chłopca okrętowego, którego ocalono, i do mnie, to wypuszczono nas na wolność, jako małoletnich.

Jak tylko wydostałem się z więzienia, pobiegłem do klasztoru augustianów. Nie znalazłem już w nim mego ojca; braciszek odźwierny powiedział mi, że umarł i że bracia moi są chłopcami okrętowymi na jakimś statku hiszpańskim. Prosiłem o pozwolenie rozmowy z ojcem przeorem; wprowadzono mnie. Opowiedziałem mu wszystkie przygody, nie pomijając ani podstawienia nogi, ani uderzenia głową w brzuch Principina. Jego wielebność wysłuchał mnie z wielką dobrocią, po czym rzekł:

- Moje dziecko, twój ojciec umierając zostawił klasztorowi znaczną sumę pieniędzy. Był to źle nabyty majątek, do którego nie mieliście żadnego prawa. Jest teraz w rękach Boga i powinien być użyty na utrzymanie sług jego. Jednakowoż ośmieliliśmy się wziąć z niego kilka skudów dla kapitana hiszpańskiego, który postanowił zabezpieczyć los twoim braciom. Co się tyczy ciebie, nie możemy dać ci schronienia w naszym klasztorze, przez wzgląd na księżnę Rocca Fiorita, znakomitą naszą dobrodziejkę. Pójdziesz, moje dziecko, do wioski, którą mamy u stóp Etny, i tam przyjemnie spędzisz swoje dziecinne lata.

  WJVJKQM WJJYKVM WQBZBVM WQQJQGM WQXVKZM