trąci dzwon kościoła...
w zaszum niski z jaru głuszy
Echo się obwoła:

"Pomnę - pomnę - nie te dzwony,
nie te smęty wszędzie.
- W fletnie Pana organkowe
Dudarz wieków gędzie. -

Jak tu drzewiej bujnie było,
a jak smutno ninie,
drze-wiej!... czasu winobrania,
w Bachowej kontynie!

"Eheu! - eheu! - eheu!"

Jeszcze słuchacze oklasku nie dali, jeszcze dziewczęta łez roztkliwienia utrzeć nie zdołały, gdy - "Satis!... satis, szelmy synu, wagancie!" - huknie nagle głos gruby nad głową śpiewaka.

Ku przerażeniu ludzi wychylał się z maleńkiego okna kanonik sam. Do pasa widny, na podusze łokciami wsparty zdał się wrosły w te mury niczym te półpostaci z kamienia, dźwigające święte Pańskie u kościoła.

"Wagancie! - huka - rybałcie omierzły! Kościoła dzwony tak bluźnierczym echem przedrzeźniać mi tu będziesz pod oknami! A wiesz ty, co dzwon kościoła oznacza? Czym najplugawsze to bluźnierstwo twoje?... I dziewcząt durne głowy będziesz mi tu czmucił, aby je sobie pieśnią ku amorom sposobić!... Będziesz ty mi gądł! wygędziesz mi wszystko na sądzie biskupim: skąd jesteś, gdzieś bywał. Bo szyję dam, że przed biskupi mi sąd należysz!... Toż widzę: choć kudły jak u barana, przecie ślad tonsury wciąż jeszcze innym wicherkiem na czubie się znaczy. Bo i skąd, pytam, ta łacina: to o Dianach i Panach uczone wiedzenie?... Wykarmiaż bo Kościół słodkim mlekiem nauki i żmijska takie! Owoż i kościelnego dzwonu pogańskie echo, ty i bractwo twoje: żonglery i murarze, goliardy i lekarze - cały ten wasz ordo vagorum!... Jam w prawie kazać ci tu łeb do trzeciej skóry zgolić, by i ten wicherkowy ślad tonsury z czuba zdjąć. A potem idź mi na swe drogi piekielne! Jak strąconym aniołom w niebo, tak wam w chóry społeczności człeczej już nie wrócić!"

  WQBVGXM WJKZGZM WJKBVBM WQGYJYM WQGQJYM