Uśmiechnęła się pani niedbale: któraż bo z kobiet nie zna pani Wenus i poetów przykazań.

"Nie o królu myślałam przed chwilą - rzecze z grymasem. - Ach, ten pan Gawan i jego zazdrość naprzykrzona, tropiąca mnie wszędy!"

Długo zaciera książę dłonie przy ustach, wreszcie chyli się ostrożnie do ucha pani:

"Feminam nihil prohibet a duobus amari - nie wadzi bynajmniej kobiecie i dwoistego zażyć kochania - uczą złote reguły miłości."

Ledwie znacznym ruchem dłoni odrzuci go pani od swego ucha - na korny ukłon z daleka. I zachmurzy się na chwilę usteczkami. Lecz oto nagle przerwie to zachmurzenie śmiechu pustotą - jakby ptak z świegotem furknął nagle ku górze. Rycerz, i przed damami milczący, wejrzał znów na sklepienie i szukał pod gwiazdami tego śmiechu skowronka.

Za chwilę siedział przy pani, gdy pazik na miękkich nóżkach biegł szparko w drugi koniec izby i nurzał się w skrzyni, dobywając szachów, by je między państwem na kobiercu ławy rozłożyć i klęcząc ustawiać kamienie. Tak nakazała królowa, by wobec dam swoich dać milczeniu niemownego rycerza pozór grzeczny. A sama rozpina powoli opaskę czółka na podbródku, jak to czynią niewiasty, gdy chcą dać ustom folgę do całowania. I wyczekawszy chwila gdy jej panie zapatrzyły się gdzie indziej, chwyci rycerza oburącz za głowę, pochyli ją sobie nad szachami i przylgnie mu do ust w długim całowaniu bez oddechu.

  WQQVVBM WQVXVVM WQGKBYM WJKGBBM WJXVXZM