"Niewyczerpana jest wiara w sercu, które samemu sobie wierne pozostaje - jak chce pierwsze przykazanie graalowego szukania."
"I o tym wiesz już, panie?"
"Od was to wiem, poetów - i zamknąłem w piersi."
Markotnie coś się stało goliardowi, poskrobał się po kapturze.
"Mimo to nazbyt zawierzyłeś, panie, dzisiejszej opowieści żonglera."
Kułaczysko jak oklepiec chwyciło goliarda za ramię i zatrzęsło nim - nie z gniewu, widać, lecz z alteracji nagłej.
"Jakżebym ja nie miał zawierzyć żonglerowi?! Tyś goliardzie, człek mądry: posłuchaj i zważ...
I nad tym grodem jest zamek, i w nim królowa najpiękniejsza. (Możeś już słyszał co o niej? Nie?!) I jam jest rycerz straży - straży grodzkiej - u króla mego. Sprawowałem nieraz straż i na pokojach: wysztywnion i skamieniały w słup - jak trzeba. A z sercem rozłopotanym pod zbroją, przed oczyma pani, która tak często, tak bardzo często przebiegała przede mną: liczne miała sprawy na pokojach swoich. Jeszcze dziś słyszę te jej nucenia z dala, te szumy płaszcza, te szelestki i stąpania miękkie, gdym stał tam wysztywnion i skamieniały w słup - a coraz to bledszy i bledszy przed uśmiechem pani. A przedsię nikim byłem dla niej, kamieniem u muru, patrzącym bywało i na ramiona jej nie osłonięte wcale, i na pierś otwartą... - na nogi przymykałem oczy ku zdziwieniu pani: bo to był znak życia we mnie jedyny. Nie wolno nam, straży zamkowej, przemawiać do nikogo na świecie, oprócz króla samego. Zabawiało to panią przystawać przede mną z pytaniem: czemum taki blady, i baczyć na milczenie moje, oczyma zgadywać odpowiedź niemego; a dotykać rozmaicie zbroi mojej: niby czym człek żywy, czy głaz... Jeszcze dziś widzę przed sobą te rozchylone usteczka, oczy pod rzęs zatuleniem i ten uśmiech na policzkach, gdzieś tu, koło dołecz...! - gdym stał tam wysztywnion i skamieniały w słup, i coraz to bledszy, i bledszy przed tym uśmieszkiem pani... Aż zwaliłem się ciężko do jej nóg w rynsztunku całym - a chłop jestem duży. Nie dopuściła pani, abym sczezł z tej tęsknoty... Więcej nie powiemć, goliardzie. Bo i nie godzi się więcej powiadać o kobiecie rycerzowi... A teraz zważ: i ja zastawiłem miecz, aby płaszcz strojny kupić. Zważ dalej: i na tym zamku padł nocy niedawnej rycerz jakiś. (Może ci już opowiadano o tym na mieście?! Co?!) Wiedz tedy: ja go zabiłem na zamku komnatach, bowiem uchybił czci mojej pani." Hę?!" - goliard odął wargę.