"W onych kamieniach - rzecze - mam poniektóre o mocy tak skutecznej, że nie radzęć nosić, gdy masz chęci mdłe: wielka moc obciąża serce wątłe... Szafir to - mówił dając ludziom na pokaz uklejnocony mały palec swej ręki. - Za morzem przytrafia się, że wraz z rosą z najczystszego nieba szafir spada: stąd za nadzieję w pierścieniach noszony, truciznom wszystkim sporny, od jadu zawiści ochraniacz. Sardonik zaś ten cielisty kobiety uległymi mi czyni. Ten ci znów jest sardes, tajemnic stróż. Na wskazującym palcu szmaragd mam: najgłębszego blasku nabiera między piersiami kobiety, skąd miłość mężczyzn zbyt pożądliwą zbawiennie chłodzi, a rozpryskuje się sam, gdy kochanek zdradę pełni. Tu zaś jest - kończył postukując uwłoszonym pazurem wielkiego palca - tu zaś jest krwawnik, kamieni król! Dziś już go ziemia wcale nie wydaje; niegdyś przytrafiał się jako diament biały; przetrwały tak poniektóre w rzadkości wielkiej."

Tu już goliard nie wytrzymał dłużej. I wziąwszy w siebie ton tego kupca, prawił dalej - dziewczynie, do której docisnął się już było tymczasem:

"Inne zasię krwawniki dostąpiły swej barwy królewskiej na piersiach takich jak ty kobiet, kędy się purpurą ich żył zabarwiły chyba? Lub w płomienistych, jak twoje, włosach noszone, takich pań myślami rozgorzały niegdyś? Lub na koniec zdobiąc takie jak twoje palce, czyniły z onych rąk kobiecych płomieniste rózgi miłowania i zazdrości. W takich rękach i kamień najtwardszy, a przeczysty jak diament, przekrwawiłby się chyba i rozgorzał na rubin!... Użala się przecie tą biada prorok Ezechiel sam: Dałem manele na ręce twoje, a łańcuch koło szyje twojej i wieniec klejnotny na głowę twoją. I ozdobiłem się złotem i srebrem, i oblokłem cię w bisior i w szatę wzorzystą, i w rozmaite farby..."

  WQBPYJM WJXYYKM WJKKVQM WQGZJXM WQVGZVM