Oto wychyliwszy się zza węgła następuje wprost na niego ten ruchomy słup kiru. I kracze swoje spod krzyżowej larwy:

Wymódlcie duszę z czyśćcowej udręki, wyzwólcie jałmużną."

Łokciem i kułakiem odepchnie rycerz od się śmierć nałażącą nań tak niecierpliwie.

Jest dosyć dziadów pod kościoła progiem, by omadlały grzechy nasze młode! Dosyć diabłów cupi na kościoła zrębach, by straszyły sumienia stare! Takiego dziada i diabła takiego za cały kościół w piersiach mieć - kobiet to rzecz... Więc ci pacierza nie dam - jałmużną raczę."

I stargnął z ramion płaszcz swój drogocenny, mnie go w gniewnych rękach.

"Bacz, dajęć tę jałmużnę za dusze wszystkich grzesznic, ludziom nazbyt miłych - za to przydawanie życiu skrzydeł lekkości! za ich wolne z świata smętem!"

Chciwie chwyta śmierć w szpony swoje bodaj płaszcz jego tymczasem.

Daremnie pan szczodry płaszcza zbył, daremnie grzechem myśli grzechy cudzych czynów salwował, daremnie życie człecze przed grzechem, diabłem, trądem i śmiercią sobą rycersko zastawiał - własne serce tylko dolą człeczą obciążył.

Jak opodal ten rycerz błędny drugi, szukający już tylko w sercu swoim Graala - jak brat franciszkanin śród trędowatych.

W zadumie nad dolą człeczą owiało ich obu onym czyśćcem ducha: acedią, która jak dymami kadzideł pogrzebnych i kirem żałoby przysłania nam świat cały,

  WJZJKVM WJKYYZM WJXXZQM WQVJBXM WQGVXJM