"A stworzył was przecie Pan Bóg ku uzacnieniu miłością rodzaju ludzkiego!... Ku temu łaską Bożą stworzone, czymżeście się stały rodzajowi ludzkiemu?!..."

Westchną chórem sapliwym.

A po długiej znów ciszy postrzegając, że franciszkanin niewymowny nic już im dzisiaj więcej nie Powie, westchną tym głębiej na amen. Najmłodsza zasię z nich, jeszcze dziecko prawie, już widzieć poczyna w myślach męki rycerza na kole; a bladość zgoła niedobra, na wargach sina, mdliła wątłe siły dziewczęce. I wybuchła nagle płaczem dziewczyna taka. Za nią inne. A i starsze kobiety poderwały nagle fartuchy do oczu. Spłynął dar łez z pokutnego brata na wszystkie kobiety. Proszą, by je wiódł przodem w kościoła progi, kędy wzywał dzwon.

Za tym zapłakanym korowodem ruszyły chmarą sukiennice całe.

Po obwieszczeniu królewskiego wyroku coraz to bardziej ponure tchnienie krążyć jęło po mieście w powolnym przycichaniu targów. Kupować nikt nie chciał towarów; bajaniem kupców wszyscy nagle wierzyć przestali; najbardziej pstre kramy już nie pociągały. Pustkami stanęły sukiennice. Wraz z ciężkimi dymami przedwieczerza osmętnica zasnuwała domy; ludzie przed bramami dziwne opowiadali sobie rzeczy - jak to z wieczora. Niedobra rzecz wróży się miastu, które dzielnego strażnika i obrońcę swego hańbić ma na rynku. Bardzo rzecz się wróży niedobra! Rzekniesz, na odpust dzisiejszy przyszedł ze świata arcysędziwiec on siwobrody, złych wróżb roznosiciel, a klęsk tajemniczy zwiastun: Kartafilus sam - Żyd, wieczny tułacz. Trafiali się i tacy w zaszeptanych gromadach, którzy już go spotykali po zaułkach.

  WQVVXKM WQQBVPM WQXBJVM WJJPBKM WQPQGBM