Oto druga, trzecia, piąta para taka znalazła się tymczasem: ilu Panków było, każdy nimfę znalazł.

Krząta się między nimi wyziębły i zagrzewa ramiony menestrel w swym gieźle podwiewnym. Że za pieśń śpiewaną na kanoniach ledwie grosik spod stopy uratował, tu by onym "tańczoną" zagrał. Dadzą co, nie dadzą: gbur, kto z wesołą kompanią zawczas układa.

Ozwała się gęśl na przedzie par onych, a przyśpiesza tonu za głosem fletni. Rozskakał się jak ten kozieł psotny i sam smyk na strunach - zawodzą satyry:

O! o! - totus floreo!
igni iam venereo
totus ardeo!...

Rozprężnie pokładają się tanecznice w kosmatych ramionach satyrów, wypuklają piersi w nabiegu szalonym. A rybałtów pieśni w skrytości snadź świadomy zawtórzy pod fletnie cienki chór kobiet:

Novus, novus amor
est quo pereo!...

Wywiódł ich diabeł na przedkościelny plac w chwili, gdy brat porwać się chciał było do klasztoru przed nimi to padł mnich na twarz. Kobiety, których w rozpętaniu swawoli nigdy nic nie powstrzyma skore były łechtać sobą i tę cichość człeczą: oto potrącają już nóżkami kaptur mniszy.

A menestrel - któremu się w tej chwili nazbyt dobrze grało dla płochych uszu taneczników - rad, że się tu czulsze nastręczają uszy, pochyla się nad głową mnicha z gęślami swymi.

  WQBVPGM WJKJGJM WJVQBVM WQGBYKM WQVPPQM