Nie przywykli waganty do tak szanownych pozdrowień. Pokłonią się po raz wtóry głęboko. "Cześć ci, panie!" Żaki poskoczą oporządzać dla niego stół w wysokiej nyży pod oknem. Ten rękawem, ten czapą, czyszczą ławę, na której zasiąść miał gość tak znamietnity. On tymczasem ruszył było od proga z pochrzęstem zbroi i jakby przysiekiem pod dźwiganym jej ciężarem. Za tą kolumną ze spiżu teraz dopiero ukazał się rycerz drugi. Ten, zda się, jak to źrebię przy klaczy ciężkiej - aż poskoczny prawie w giętkości swej kolczugi czarnej pod purpurowym płaszczem... "Lancelotowej zbroi barwy!" - przypominają żonglerzy atrybuty bohaterów swoich.



Zatrzeszczała ława pod tamtym wielkim. Utrudzon snadź jest wielce, bo niebawem słania się oto i pokłada na niej, wsparty głową o kułak pancerny. I widzą żonglerzy:

...przyłbicy cień omracza go aż po piersi; niczym dziób ponury sterczy nanośnik hełmu: broda nurza się w łuskowej naszyjnicy; w podłuż spoczywa miecz srogi. Zbodły się nogi, zhaczyły ostrogami stóp długich. Zasępił się, skobuział cały w zamyśleniu. Ulgła się kolcza zbroja w gibkość osmętnionego ciała; słania się głowa w szołomie ciężka - taka w nim całym zaduma nad człeczą dolą, taka frasobliwość zamierzonego czynu...

  WJVGVQM WJJZXPM WQPBJPM WQJGKKM WQXQZKM