A że ledwie pomrukiem odpowiedzieli jemu, więc zwraca się czym prędzej do rycerzy:
"Nie kwapią się, widzę, do boju?... Osmętnieli coś bardzo. A jednak, jakem to wam rzekł, panowie, przydatniejszych ochotników nie znajdziecie tu u nas, w grodzie. Najlepszy do rozruchu na ulicach hołysz każdy, który bardzo nie lubi ładu w mieście," "Piłeś?" - przerwie mu cierpko lekarz z kąta. Stropił się zrazu płatnerz. Po chwili głaszcząc z godnością brodę po pas:
"A ty nie piłeś, lekarzu? Bibit rudus, bibit magus;
bibit constans, bibit vagus - jak śpiewa goliard."
"Żeś ty nie constans na przykład, po gębie ognistej widać."
"Nie kłamię ludziom twarzą jak magowie." "Toć się chwali."
"A przedsię, włokitowie bić się dziś będziecie! - powtórzy swoje z uporem. - Byście tylko pomogli tym panom przebić się za mury..."
"A jakże! a jakże" - wyraża teraz urągliwie co do siebie powątpiewanie rybałt niejeden, by porwać spod pieca narzędzia swej igry - i dalejże w nogi! Już ich wyprzedzają na schodach z radosnym szczekaniem żwawe psy kuglców.
Daremnież to! - zatrzymuje ich płatnerz. - Już dawno zamknięto bramy, a zbirów nasadzono na wszystkich ulicach... A za kimkolwiek w grodzie zbiry podszczują, za wami wszak mi najgorliwiej zawsze pogonią. Każdy z was śmierdzi im wolnością i tym zalotom rozbestwia."