"Nie dzierżstwa dla się szukają panowie tacy, gdy wyruszają w światy."
"Wiem: awantiury."
"Głupiś, błaźnie! Wonczas to oni zbroję na się kładą, gdy na świecie nazbyt się już rozzuchwaliło to tałałajstwo wszystko, które gnębi życie i niży naturę człeczą. I na to wyruszają w światy rycerze błędni, aby się to wszystko dawniejsze arcywspaniałe oraz to przyszłe, duchem człeczym wolne - zgoła to, o czym wieszczą Muzy w obiecankach ciągłych ~ aby się to wszystko wreszcie znalazło i nastało między ludźmi!... I starł się na ten koniec smutek z oblicza ziemi!" - kończył z szerokim rozmachem ramienia i młota.
Lecz w tejże chwili pełzać musi na klęczkach, gdyż nagle poruszyła się w zniecierpliwieniu ta noga skuwana. A pełzając tak za nią, wciąż jeszcze coś koło niej poprawia, przyklepuje, kołacze. Wreszcie powstaje z klęczek.
"Jużeś, panie, narządzony całkiem i ku wszystkiemu gotów."
A krzyżując ramiona na fartuchu, przygląda się z tryumfem dziełu swemu:
"Zdziałałem hamasz, o jakim zaledwie śniło się żonglerom. Ale czym pieśni, czym romanse, czym Muzy obiecanki płonę! Owóż rzecz w spiżu namacalnym jawnie przed tobą stoi. Popatrz, dotknij każdy!... Przydatność? Będziesz tedy widział i przydatność, kapcanie niejeden, chocia nie na miarę twoich to piersi i goleni gnuśnych... Moje bo mieszczany tylko przedrwiny mieli dla mnie przed kuźnicą moją, jak to u nich zawsze, gdy rzecz się zaraz zyskiem nie płaci. A ja kołem tu między nimi tkwiący, od nich to oczekiwałem, głupi, zachęty w rzemiośle moim, ich pochwały na ratuszu. Pochwalili mnie, jako ja ich teraz chwalę: cielce i bycy tłuści!... Przydatność?! Dałem połowę żywota mego - ćwierćwiecze nieomal - dźwierzom kościelnym, na których zdziałałem ze spiżu wszystkie klęski rodzaju człeczego od wygnania z raju począwszy, a zakończyłem - ku pasji kanonika - ostatnią nadzieją rodzaju człeczego - wedle zamyśleń moich. Pójdź kiedy, popatrz uważnie... Dziś już tylko kowalstwo a płatnerstwo pozostało mi: nie trzeba innej pracy mojej grodowi memu."