– Przepraszam... czy Stiepana Lichodiejewa nie ma w tej chwili w domu?
– Niestety! Nie ma! – krzyczała słuchawka. – Wyjechał!
– Dokąd?
– Na przejażdżkę samochodową za miasto.
– C...CO? Na p...przejażdżkę? ...A kiedy wróci?
– A, powiedział, odetchnę świeżym powietrzem i wrócę.
– Tak... – powiedział stropiony Warionucha – merci... Niech pan będzie uprzejmy przekazać panu Wolandowi, że jego dzisiejszy występ odbędzie się w trzeciej części programu.
– Słucham. Oczywiście. Jakże inaczej. Natychmiast. Bez wątpienia. Przekażę – urywanie stukała słuchawka.
– Wszystkiego dobrego – powiedział zdziwiony Warionucha.
– Proszę przyjąć – mówiła słuchawka – moje najlepsze, najgorętsze gratulacje i życzenia! Powodzenia! Sukcesów! Pełnego szczęścia! Wszystkiego!
– No, oczywiście! Przecież mówiłem! – ze wzburzeniem krzyczał administrator. – Nie pojechał do żadnej Jałty, tylko za miasto!
– No, jeżeli to tak – blednąc ze wściekłości powiedział dyrektor – to jest to rzeczywiście świństwo nie z tej ziemi.
W tym momencie administrator podskoczył i wrzasnął tak, że Rimski aż się wzdrygnął.
– Przypomniałem sobie! Przypomniałem! W Puszkino otworzyli niedawno wschodnią restaurację! Nazywa się “Jałta”! Wszystko jest jasne! Pojechał tam, schlał się i stamtąd depeszuje!

  WQPVVKM WJXZQYM WJVPJVM WQYYQBM WQVQZKM