– Oto jak trzeba płacić za kłamstwo – mówiła – nie chcę już dłużej kłamać. Zostałabym z tobą nawet teraz, od razu, ale nie chcę tego załatwiać w taki sposób. Nie chcę, żeby do końca życia pamiętał, że uciekłam od niego w środku nocy. Nigdy nie zrobił mi najmniejszej krzywdy... Wezwano go nagle, w fabryce, w której pracuje, wybuchł pożar. Ale niedługo wróci. Wytłumaczę mu wszystko jutro rano, powiem, że kocham innego, i wrócę do ciebie już na zawsze. Ale odpowiedz mi, może ty tego wcale nie chcesz?
– Moja biedna, moja biedna – powiedziałem do niej. – Jednak nie dopuszczę do tego. Ze mną będzie źle i nie chcę, żebyś ginęła wraz ze mną.
– Tylko o to ci chodzi? – zapytała i zajrzała mi z bliska w oczy.
– Tylko o to.
Ożywiła się ogromnie, przytuliła do mnie, objęła mnie za szyję i powiedziała:
– Zamierzam zginąć wraz z tobą. Rano tutaj przyjdę.
I oto ostatnią rzeczą, którą pamiętam z mego życia, jest smuga światła padającego z przedpokoju, a w tej smudze jej potargane włosy, jej beret i jej oczy pełne zdecydowania. Pamiętam dotąd czarną sylwetkę w progu drzwi prowadzących na podwórze i ten biały rulon.
– Odprowadziłbym cię, ale nie mam już siły, by wracać samotnie, boję się.

  WJQZJYM WJZVBBM WJVVQKM WQYXXVM WQKXYPM