Rozdział III
LEKARZE
"Jest trosków, kolców, bólów niemało w tym życiu
I więcej niż na jawie płynie łez w ukryciu."
A. Malczewski
OKOŁO CZASÓW TEOFRASTA Bombasta Paracelsa żył w Bazylei jeden cudzoziemiec nazwiskiem Anathemius Tholden. Wkrótce po przybyciu swoim z północnych Niemiec kupił plac w ustronnym dość miejscu i wybudował sobie dom, w którym teraz mieszkał Sędziwoj. Nietowarzyski charakter Anathemiusa, dziwactwa, które o nim opowiadano, sprawiły, iż cudzoziemiec długo był ciekawą osobliwością miejską, o której krążyło tysiące pomysłów. Sama architektura domu dawała już do nich powód. Wysoki a wąski, przykryty spiczastym dachem, od zewnątrz obciążony był kamiennymi ozdobami, które się pobożnym nie bardzo podobały. Ozdoby te wystawiały smoki, sylfy, koboldy, salamandry, nietoperze, i tym podobne straszydła. Dwa małe okna i drzwi, pomiędzy nimi będące, otaczał zamiast gzymsu jeden olbrzymi wąż w rozmaite sploty zwinięty. Otwartą paszczą nad drzwiami wystającą bronił niby wstępu do domu, lecz nad nim unosiła się rycerska postać i przebijała głowę potworu włócznią. Spomiędzy kręgów l splotów ciała węża wyglądało mnóstwo przyciśniętych ludzi, których położenia i wyrazy twarzy zdradzały boleść okropną, wszystkie wyciągały ręce i zwracały błagające spojrzenie ku rycerzowi walczącemu z dręczącym ich smokiem.