Na chorągwiach i pieczęciach powstańcy używali koła od pługa -znaku ich powołania - przysięgając sobie wzajemnie pozostać nierozdzielnymi jako są sprychy w jednym kole.
W tych czasach zaburzeń śpiewacy wędrowni, na wzór Jana Bohme, często występowali jako mówcy roznosząc zapał i pożar.
Oświata zaczynała się stawać własnością ludu.
Niemiecka szlachta, która w XIII wieku, gorliwie starannym kształceniem się zajęła, uprawiała narodową poezją, już w końcu XIV wieku zupełnie ustała w szlachetnym zawodzie, rzucając się w wir małych wojen, które w całych Niemczech buchnęły i tyle set lat grasowały.
Tylko za murami miasta można było wtedy znaleźć pokój i swobodę; tam tylko mogły sztuki i umiejętności zakwitać, gdzie też i do ostatnich czasów pozostały. W tych czasach powszechnego bezrządu przyjaciele porządku, jakby z obawy od wszystko niszczącego żywiołu, tym ściślejszymi związali się prawami.
I tak ludzie jednego powołania łączyli się w cechy nadając sobie stałe, niezłomne i z drobiazgową skrupulatnością wypełniane ustawy. Pod przymus ten musiały się udawać nie tylko właściwe rzemiosła, lecz i sztuki wyzwolone, aby uniknąwszy nienawistnej sobie anarchii do miast się schraniać i w nich bezpiecznie wykształcać mogły. Los ten spotkał i poezją.