Rozdział VIII

NIEBEZPIECZEŃSTWO
"Jest pierwiastek w duszy wyższy nad całą naturę,
ten może nas uczynić zdolnymi do wzniesienia się
i wyłamania ze zwyczajnego systemu i porządku świata."
Jamblichus



Z WOLNA ROZESZŁA SIĘ PO Bazylei wieść o zamordowaniu hrabiego Reudlina. Niespokojnemu Sędziwojowi pierwszy ją przyniósł przetworzoną, okraszoną dodatkami czarodziejstwa, sługa jego, Jan. Niespokojnosć jego zwiększyła się jeszcze, kiedy kilku z przychylnych mu rodaków przybyło do niego ostrzegając, iż zabójcy po całym mieście szukają. Nie tylko opisy zgadzały się zupełnie w najmniejszych szczegółach z powierzchownością młodego alchemika, ale - jak twierdzili - już ktoś nazwisko Sędziwoja, jako sprawcę tej zbrodni, wymienił. Lecz ten daremnie usiłował rozwikłać zdradziecki podstęp, którego się domyślał, gdy wręczono mu pismo, które konny posłaniec przywiózł. Poznał rękę Rogosza i skwapliwie czytać począł. List następujące zawierał wyrazy:

"Miłościwy przyjacielu i bracie! - Od czasu niefortunnego wydarzenia, które mnie owej nieszczęśliwej nocy potkało, pozostaję ciągle jeńcem barona Wardstein. Przemożny pan obchodzi się ze mną, Bogu dzięki niech będą, aż nadto łaskawie. Prawdę bowiem rzekłszy, nie zasłużyliśmy na pobłażanie. Ty usiłowałeś wydrzeć od godnego ojca wybranemu panu jego narzeczoną, nie miałże usiłować skarcić cię? - Ja występnego usiłowania byłem uczestnikiem. Nie masz jednak złego, co by na dobre nie wyszło; ten traf zapewne cię uleczy z twej szalonej miłości ku córce barona i życiu twojemu inny nada kierunek. Uwięzienie to moje więcej tobie, niż mnie szkodzić może. Radziłbym ci z Helwecji co najrychlej uciekać, byś uniknął zemsty. Mnie pozostaw, niech odpokutuję za mięszanie się do sprawy, ubliżające godności rozważnego człowieka. Baron żąda za mnie pięćdziesiąt funtów złota okupu; za wielka to suma, abym mógł mieć nadzieję dostania jej. Adela, którą poznałem, jest wesoła - przyjmij słowo prawdy; ona więcej o tobie pamiętała, kiedy Reudlin żył, bo jego nienawidziła. Nie byłbyś z nią szczęśliwym, chociażby nieprzebyte zawady rozdzielające was usunąć się miały. Porobiłem tu znajomości z wielu możnymi dysydentami i umiałem zasłużyć na ich względy; pracując dla nich może uzyskam wolność. Ty zaś dla mego i swego dobra nie badaj, gdzie się znajduję. Bóg zresztą dzierży losy nasze w swym ręku. Jego świętej opiece i afektom przyjaźni polecam przyszłość i ciebie."

  WQQPVVM WQVVQZM WQGXXBM WJKVBJM WJXGKJM