Rozdział I

SPEŁNIENIE
"Aladyn wsiadł na konia. Wyjechawszy z rodzicielskiego domu,
do którego już wrócić me miał, udał się do swojego pałacu."
Tysiąc nocy i jedna



NIEDALEKO BRAM BAZYLEI, NA pochyłości wzgórza, obok drogi, stała nędzna lepianka z kuźnią zamieszkana przez ubogiego kowala, u tego szukał Sędziwoj schronienia. Obawa o własne bezpieczeństwo pierwszy raz go napastowała. Czuł, iż z pierwszą pomyślnością rozpoczęło się pierwsze prześladowanie. Tajemnie więc opuścił mieszkanie i w tym niepozornym schronieniu oczekiwał wiernego Jana, który był jeszcze w mieście zajęty przygotowaniami do podróży. Był to jakiś dzień świąteczny, kowal z swoim synem opuścił chatę. Sędziwoj sam jeden pozostał. Już południe dawno minęło, a służący nie wracał. Z niespokojnością spoglądał na miasto prawie u stóp jego rozwinięte, w którym przeżył tyle cierpień, w którym dziwaczny los jego życia rozstrzygnął się na zawsze. Wodząc błędny wzrok po szczytach budowli ujrzał dach domu, pod którym tyle godzin nadziei razem z dymem uleciało, wspomniał na dziwaczne kamienne ozdoby i jak elektryczne wstrząśnienie przebiegło go: przypomniał sobie postać potworu i skwapliwie odwrócił oczy. Opodal błyszczały wysokie szczyty zamku Wardstein i znowu imię kochanki prawie jak wyrzut sumienia odezwało mu się w sercu; a tak każde rzucenie oka przywoływało jeden ustęp z jego przeszłości i wszystkie łączyły się w jeden obraz, jak sen, w którego rzeczywistość nie wierzylibyśmy, gdyby nas wewnętrzny mimowolny głos o jego bytności nie przekonywał.

  WJKYGKM WQXQVJM WJKZXYM WQGVBKM WQPGYBM